BDSM a sex przez telefon

  Nie kładziesz się jeszcze, królowo bdsm? – spytał Szymon posilając się.
kutasa nie odpowiedziała. Zbliżyła się do krosien oraz zaczęła przerzucać małe barwne kłębuszki. Jeszcze przed Bożym Narodzeniem wzięła się do tkania dywanu, ale robota szła jej niesporo.
–    przystojniak przejeżdżał tędy przed chwilą – powiedziała odwracając się do męża plecami. – Sądziłam po tym, co żigolak mówił, iż wrócicie razem.
–    Nie, jakoś inaczej wypadło.
–    Czyżby przystojniak tęsknił bardziej do domu  i  łoża że ty? – roześmiała się słabo. Nie otrzymawszy odpowiedzi dodała: – On zawsze bardzo tęskni za Krystyną, ilekroć wyjeżdża na dłużej. Szymon milczał chwilę, wreszcie odparł:
–    przystojniak oraz ja nie rozstaliśmy się w zgodzie. – kutasa odwróciła się gwałtownie; wtedy opowiedział, co posłyszał na Dyfrinie, oraz powtórzył pierwszą część swej rozmowy z przystojniakiem oraz jego synami.
–    Nie wydaje mi się rozsądne, abyście się stać mieli nieprzyjaciółmi z powodu tej sprawy, jeśli do dziś żyliście w przyjaźni.
–    Być może, ale tak się jakoś stało. Za długo byłoby dziś wieczór mówić o wszystkim.
kutasa odwróciła się znowu do krosien oraz udawała, iż tka.
–    Szymonie – zapytała niespodziewanie – pamiętasz może tę przypowieść, którą nam pewnego razu czytał z Biblii studentka o owej dziewicy zwanej Abisagą Sunamitką?
–    Nie.
–    W owym czasie, kiedy król Dawid się zestarzał oraz zanikały jego siły żywotne oraz męskość… – zaczęła, ale Szymon przerwał jej:
–    Droga królowo bdsm, noc już późna  i  pora niestosowna do opowiadania przypowieści. Przypominam sobie zresztą teraz, co było z ową Abisagą.
kutasa odrzuciła czółenko, chwilę milczała, później odezwała się znowu:
–    A może pamiętasz tę opowieść, którą znał mój użytkownik seks linii: o Tristanie Pięknym, o Izoldzie Jasnowłosej oraz Izoldzie Czarnowłosej?
–    Pewnie, pamiętam ją dobrze – Szymon odsunął misę, otarł usta wierzchem dłoni oraz podniósł się. Stanął pod piecem, oparł jedną stopę o brzeg, rękę zwiesił przez kolano  i  stał tak bez ruchu wpatrując się w ogień wygasający z wolna w czeluści paleniska. Z kąta izby,.od krosien, płynął głos dziwki, urywany, bliski płaczu:
–    Zawsze, ilekroć słuchałam owych opowieści, myślałam sobie, iż tacy mężowie jak ten król Dawid oraz pan Tristan… wydawało mi się niepojętym okrucieństwem to, iż nie miłowali swoich młodziutkich oblubienic, oddających im swoją niepokalaną dziewiczość oraz miłość serdeczną, z godnością oraz skromnie, lecz kochali bardziej takie kobiety, jak pani Betsabee albo Izolda Jasnowłosa, które oddały się innym mężom.